Dobra psychologia wymaga dobrej antropologii: co E. Christian Brugger dowodził w 2008 roku — i dlaczego to wciąż ma znaczenie

W 2008 roku teolog moralny E. Christian Brugger wygłosił wykład inauguracyjny w Institute for Psychological Sciences, dowodząc, że powtarzające się niepowodzenia psychologii klinicznej mają wspólny źródłowy problem: brak adekwatnej koncepcji osoby ludzkiej. Jego antropologiczny model oparty na ośmiu przesłankach — będący wówczas jeszcze w siedemnastej rewizji — antycypował ramy pojęciowe, które Divine Mercy University sformalizował później jako Katolicko-Chrześcijański Meta-Model Osoby. Jego argumentacja jest dziś pilniejsza niż w chwili, gdy ją przedstawiał.

May 28, 20269 min read

Problem leży u źródeł

Jeremy Bentham wyraził to wprost, a E. Christian Brugger przytoczył go bez cienia zakłopotania. „Natura postawiła ludzkość pod rządami dwóch suwerennych panów: bólu i przyjemności" — napisał Bentham w swoim dzieleZasady moralności i prawodawstwa. Teza Bruggera, przedstawiona na inauguracyjnej sesji letniego seminarium Instytutu Nauk Psychologicznych (IPS) 11 sierpnia 2008 roku, nie polegała na tym, że Bentham był osobliwy, lecz że był reprezentatywny. Przesłanka utylitarystyczna — argumentował Brugger — „w sposób ukryty leży u podstaw podejścia konwencjonalnej psychologii… do poszukiwania szczęścia" i przekłada się na coś, co nazwał „etycznie uproszczonym modelem redukcji objawów".

To stwierdzenie diagnostyczne, nie polemiczne. Brugger nie atakował terapii. Wskazywał, gdzie przebiega linia uskoku. Gdy psychologia budowana jest na osi przyjemność–ból, potrafi nazwać to, co dezadaptacyjne, ale nie jest w stanie zapytać, czy cośpowinno być uczynione — to pytanie zostaje ujęte w nawias jako moralne lub duchowe, a nie psychologiczne. Praktyczne konsekwencje są dokładnie takie, jakie praktycy z Instytutu już obserwowali: pornografia oceniana jako neutralna, chyba że jej używanie staje się destrukcyjne; małżeństwo traktowane jako z założenia rozwiązywalne; pojęcie płci oderwane od jakiegokolwiek stałego punktu odniesienia. To nie są przypadkowe niedociągnięcia. Wynikają one z przesłanki antropologicznej.

Wykład był pierwszym w cyklu seminaryjnym w IPS — instytucji z Arlington, która później przekształciła się w Divine Mercy University.[^1] Brugger umieścił go na początku celowo. „Żeby mówić o bardziej praktycznych i empirycznie mierzalnych wymiarach życia psychicznego — stwierdził — musimy mieć jakieś pojęcie o podmiocie, którym jest osoba ludzka".

Osiem przesłanek, jeden podmiot

Dokument, który Brugger rozdał uczestnikom — zaznaczając, że jest to już siedemnasta rewizja — przedstawiał osiem „nieredukowalnie odrębnych, lecz wzajemnie powiązanych faktów antropologicznych dotyczących osoby ludzkiej", które kadra IPS nazywała domenami. Brugger starannie podkreślił, że nie chodzi tu o zwykłą taksonomię. Każda domena jest „uniwersalnym orzeczeniem natury ludzkiej, czymś, co zawsze znajduje się w naturze ludzkiej… zawsze obecnym jako element zbioru czynnych potencjalności". Ich rozumienie nie jest kwestią wyboru w dobrej pracy klinicznej, ponieważ zaburzenie psychiczne, jak ujął to Brugger, jest rzeczywistościąpsychosomatyczną, kształtowaną przez „interakcję między ciałem, umysłem a światem zewnętrznym". Niepełne antropologie prowadzą do niepełnych terapii.

Osiem przesłanek dzieli się wzdłuż dwóch osi. Trzy należą do antropologii teologicznej: osoba ludzka jeststworzona,upadła iodkupiona. Pięć należy do antropologii filozoficznej, dostępnej bez odwoływania się do Objawienia: osoba jestcielesna,relacyjna wobec innych,rozumna,wolitywna isubstancjalnie jedna. Brugger nazwał ostatnie cztery „wielką czwórką", ponieważ najczęściej powracały w dyskusjach klinicznych kadry.

Ta architektura powinna wyglądać znajomo dla każdego, kto pracował z Katolicko-Chrześcijańskim Meta-Modelem Osoby sformalizowanym przez Vitza, Nordlinga i Titusa. Trzy przesłanki teologiczne odpowiadają bezpośrednio łukowi Stworzenie–Upadek–Odkupienie w CCMMP. Pięć przesłanek filozoficznych odpowiada temu, co CCMMP ujmuje jako strukturalne domeny natury ludzkiej, przez które wyrażają się zdrowie psychiczne i zaburzenia.[^2] To, co Brugger przedstawił w 2008 roku jako dokument roboczy, wciąż poprawiany i dyskutowany przez kadrę, CCMMP opublikował jako dojrzałą, opatrzoną przypisami strukturę pojęciową. Genealogia jest możliwa do prześledzenia.

Stworzeni: osoby, nie organizmy optymalizujące przyjemność

Brugger wyraźnie skontrastował antropologię Benthama z tym, co nazwał ujęciem arystotelesowsko-tomistycznym. Tam, gdzie Bentham definiuje szczęście jako „skuteczne unikanie bólu i osiąganie przyjemności", Akwinata definiuje je jako „doprowadzenie do pełni złożonych zdolności natury ludzkiej". Różnica nie jest filozoficznym dzieleniem włosa na czworo. Przesądza o tym, co terapeuta leczy i co uznaje za wyleczenie.

Przesłanka stworzenia stanowi tu kotwicę. Osoby ludzkie są stworzone na obraz Boży, a obraz ten wyraża się przez wielką czwórkę: rozumność, wolę, relacyjność, cielesność. Dziekan Gladys Sweeney, która objęła schedę po kolegach Bruggera w instytucji, która stała się DMU, ujęła tę samą myśl od strony instytucjonalnej: filozofia fundamentalna polega na „traktowaniu osoby ludzkiej jako zintegrowanej jedności ciała i duszy, stworzonej do relacji, wolności, rozumności i miłości".[^3] Implikacja dla terapii jest taka, że rozkwit to nie brak objawów. Brugger zdefiniował go jako „stan wzajemnie powiązanego dobrego ładu w odniesieniu do wszystkich domen, które mogą być uporządkowane".

To język ArystotelesowejEtyki nikomachejskiej — Brugger wprost odwołał się do Księgi I — lecz niesie on ładunek teologiczny nieobecny u Arystotelesa. Osoba nie jest jedynie bytem naturalnym poszukującym naturalnego spełnienia. Model, jak opisał go Brugger, „uznaje, że ludzie mają nie tylko naturalne pragnienia, zdolności i podstawy spełnienia, ale również transcendentne". Psychologia, która ignoruje wymiar transcendentny, nie pominęła po prostu jednego działu — błędnie zidentyfikowała sam podmiot.

Upadli: dlaczego redukcja objawów nie wystarcza

Przesłanka upadku to miejsce, w którym antropologia Bruggera najściślej krzyżuje się z problemem, który zdiagnozował u Benthama. Pożądliwość (concupiscentia), rozumiana w sensie tomistycznym jako nieuporządkowane pragnienie, które pociąga niższe pożądania wbrew prawemu rozumowi, nie daje się zredukować do objawu. Jest cechą strukturalną natury ludzkiej po upadku. Terapia zbudowana wyłącznie na zaspokajaniu pragnień nie jest w stanie nazwać tego nieporządku nieporządkiem, ponieważ w ramach utylitarystycznych pragnienie samo w sobie stanowi swoje uzasadnienie.

Brugger nie użył w wykładzie słowa „pożądliwość", ale logika ta jest obecna. Zilustrował ją przykładem pornografii: konwencjonalna psychologia kliniczna traktuje korzystanie z pornografii jako neutralne, chyba że staje się ono „dezadaptacyjne", czyli zaburza codzienne funkcjonowanie. Lecz samo to ujęcie zakłada już, że rzecz sama w sobie jest moralnie obojętna. Adekwatna antropologia mówi co innego. Zdolność do miłości relacyjnej, przynależąca do domeny relacyjności interpersonalnej, zostaje uszkodzona przez nawykowe korzystanie z pornografii — niezależnie od tego, czy osoba doświadcza zewnętrznych zakłóceń. Szkoda dotyczy domeny antropologicznej, nie tylko wzorca zachowania.

To również obszar, w którym przesłanka upadku w CCMMP wykonuje najbardziej praktyczną pracę kliniczną. Nie chodzi po prostu o twierdzenie, że ludzie grzeszą. Chodzi o twierdzenie, że same władze, poprzez które konstytuuje się zdrowie psychiczne — rozum, wola, pożądanie uczuciowe, jaźń relacyjna — podlegają realnej, choć nie całkowitej, dezorientacji. Terapia, która to ignoruje, będzie mylnie odczytywać współdziałanie z tą dezorientacją jako postęp.

Odkupieni: horyzont terapeutyczny

Brugger poświęcił przesłance odkupienia w tym wykładzie niewiele miejsca, lecz jej włączenie w strukturę jest koniecznością systemową. Jeśli przesłanka stworzenia ustala, do czego osoba ludzka jest przeznaczona, a przesłanka upadku tłumaczy realny nieporządek, w jakim osoby się znajdują, to przesłanka odkupienia wyznacza horyzont. Uzdrowienie jest możliwe i nie jest wyłącznie naturalne. Zbawcze czyny Boga w Chrystusie stanowią, w antropologii teologicznej, część opisu tego, czym osoba ludzka obecnie jest: bytem, dla którego odkupienie jest realną, a nie tylko teoretyczną potencjalnością.

Dla praktyki klinicznej oznacza to, że zakres zasobów dostępnych osobie w terapii nie wyczerpuje się w technice. Łaska, sakrament, modlitwa i cnoty teologalne są antropologicznie istotne. Nie są dekoracyjnym dodatkiem do świeckiego planu leczenia — działają na tych domenach, w których zlokalizowane jest zaburzenie. Tę samą myśl wyraził Jan Paweł II, wzywając klinicystów do połączenia „antropologii filozoficznej i teologicznej" z „niezaprzeczalnymi osiągnięciami nauk takich jak psychologia" — stwierdzenie, które Brugger zacytował wprost i którym uzasadnił cały projekt IPS.

„Wielka czwórka" a to, co wnoszą współczesne badania

Powtarzający się nacisk Bruggera na cztery domeny filozoficzne — cielesną, relacyjną, rozumową, wolitywną — antycypuje kierunki, w których literatura empiryczna posunęła się od tamtej pory najdalej.

W kwestii cielesności: dziesięciolecia badań nad rozwojem neurobiologicznym, w tym nurt badawczy związany z Modelem Neurosekwencyjnym Bruce'a Perry'ego, potwierdziły, że zaburzenie psychiczne nie jest wyłącznie poznawcze, lecz zapisuje się w systemach regulacyjnych ciała. Ciało nie jest narzędziem, którego używa umysł — jest konstytutywne dla „ja". Twierdzenie Bruggera, że zdrowie psychiczne jest „rzeczywistością psychosomatyczną", dysponuje dziś bogatszym podłożem empirycznym, niż mógł on przywołać w 2008 roku.

W kwestii relacyjności: badania nad przywiązaniem, od Bowlby'ego i Ainsworth, konsekwentnie wykazują, że domena relacyjna nie jest peryferyczna, lecz formująca. Jaźń konstytuuje się w relacji, zanim ukonstytuuje się w izolacji. Prace Gabora Maté nad uzależnieniem potwierdzają tę samą tezę z innej perspektywy: nieuporządkowane pragnienie często sięga korzeniami deprywacji relacyjnej, a nie jedynie indywidualnej porażki moralnej.

W kwestii rozumności i woli: podejście ACT opracowane przez Stevena Hayesa oferuje jedno świeckie ujęcie tego, jak nieuporządkowane wzorce myślowe (fuzja poznawcza, unikanie doświadczeniowe) mogą być korygowane przez wzmacnianie elastyczności psychologicznej — zdolności do działania zgodnego z wartościami, a nie w odpowiedzi na doraźny ból i przyjemność. To nie jest ujęcie tomistyczne, ale nie jest z nim sprzeczne. Tam, gdzie Hayes wskazuje „działanie oparte na wartościach", Akwinata wskazuje ćwiczenie rozumu praktycznego pod kierunkiem cnoty. Struktura antropologiczna nadająca sens obydwu interwencjom jest ta sama: byt zdolny do rozumnego samokierowania, a nie jedynie do uwarunkowanej reakcji.

Czego to wymaga od praktyków

Brugger zakończył część wprowadzającą wykładu zdaniem, które zasługuje na odczytanie jako standard zawodowy, a nie teoretyczny ozdobnik: „Dobra psychologia zakłada dobrą antropologię, a to, co najlepsze w konwencjonalnej psychologii klinicznej, jest najlepsze dlatego, że wypływa z prawdziwego wglądu w osobę ludzką".

To stwierdzenie wielkoduszne. Nie potępia psychologii świeckiej, lecz wyjaśnia jej najlepsze osiągnięcia. I stawia odpowiadające mu wyzwanie: jeśli praktyk nie potrafi określić, do czego osoba ludzka jest przeznaczona, nie jest w stanie zdefiniować, jak wygląda uzdrowienie poza złagodzeniem objawów zgłoszonych. Przesłanki antropologiczne, które Brugger rozdał w 2008 roku — obecnie sformalizowane i rozwinięte w CCMMP — stanowią próbę dostarczenia tego brakującego ujęcia.

Osoba, która wchodzi do gabinetu terapeutycznego, niesie w sobie wszystkie osiem domen naraz. Jest ciałem z historią, jaźnią relacyjną ukształtowaną przez realne lub zerwane więzi, podmiotem rozumnym zdolnym do samooszukiwania, podmiotem wolitywnym obdarzonym realną wolnością i realną odpowiedzialnością, istotą stworzoną do czegoś więcej niż unikanie bólu, zranioną przez realny nieporządek, który nie jest jedynie wyuczonym zachowaniem, i dosięgalną przez łaskę, której sama terapia nie jest w stanie zapewnić. Traktowanie którejkolwiek z tych domen jako nieistotnej nie jest neutralnością kliniczną. Jest wyborem antropologicznym — a jak pokazuje przykład Benthama, wybory antropologiczne mają konsekwencje sięgające aż po to, co nazywamy zdrowiem.

Przypisy

[^1]: Ks. Charles Sikorski LC, rektor Divine Mercy University — instytucji, która wyrosła z Instytutu Nauk Psychologicznych; kontekst biograficzny na podstawie dokumentacji instytucjonalnej.

[^2]: E. Christian Brugger, wykład inauguracyjny „Anthropological Foundations of the Mental Life", Seminarium Letnie IPS, 11 sierpnia 2008. Wszystkie bezpośrednie cytaty z Bruggera w niniejszym artykule pochodzą z transkrypcji audio tego wykładu.

[^3]: Dziekan Gladys Sweeney, przemówienie inauguracyjne w IPS, wyrażające fundamentalne zobowiązanie instytutu do traktowania osoby ludzkiej jako „zintegrowanej jedności ciała i duszy, stworzonej do relacji, wolności, rozumności i miłości".