Czy godność definiuje się przez inteligencję? Co orzeczenie w sprawie Smith zmusza nas do odpowiedzenia

Sąd Najwyższy wstrzymał wykonanie wyroku śmierci na Josephie Cliftonie Smithie częściowo dlatego, że jego iloraz inteligencji mieści się w dolnej granicy siedemdziesiątki. Ten fakt prawny rodzi wcześniejsze pytanie filozoficzne: czy ochrona, jaką sąd rozciąga nad ludzkim życiem, powinna zależeć od tego, jak dana osoba wypadnie w teście poznawczym? Tradycja katolicko-chrześcijańska daje jednoznaczną odpowiedź — i stoi ona w wyraźnej sprzeczności z tym, jak często postępują współczesne instytucje.

June 8, 2026
Czy godność definiuje się przez inteligencję? Co orzeczenie w sprawie Smith zmusza nas do odpowiedzenia

Joseph Clifton Smith dopuścił się brutalnego morderstwa w 1997 roku. Został skazany, otrzymał wyrok śmierci i przez dziesięciolecia oczekiwał na jego wykonanie. 21 maja 2026 roku Sąd Najwyższy odmówił zezwolenia stanowi Alabama na przeprowadzenie egzekucji. Zasadniczy powód sprowadzał się do jednej liczby: iloraz inteligencji Smitha mieści się w przedziale dolnych 70 punktów — na tyle blisko uznanego progu niepełnosprawności intelektualnej, że Sąd Apelacyjny 11. Okręgu orzekł, iż wykonanie wyroku byłoby niezgodne z konstytucją na mocy Ósmej Poprawki.

Mechanizm prawny zastosowany w tej sprawie wywodzi się z orzeczeniaAtkins przeciwko Wirginii(2002), w którym Sąd Najwyższy uznał, że wykonywanie kary śmierci wobec osób z niepełnosprawnością intelektualną stanowi okrutną i nieludzką karę. Sędziowie pozostawili definicję niepełnosprawności intelektualnej otwartą, wskazując jedynie, że ówczesna opinia ekspercka określała próg jako „iloraz inteligencji między 70 a 75 lub niższy". Sprawa Smitha przez lata krążyła po sądach federalnych — 11. Okręg orzekł na jego korzyść w 2023 roku, Sąd Najwyższy uchylił to orzeczenie w 2024 roku, 11. Okręg ponownie wydał wyrok na korzyść Smitha, a Sąd Najwyższy ostatecznie pozwolił temu drugiemu orzeczeniu pozostać w mocy.

Cała ta historia proceduralna obraca się wokół tego samego pytania: czy liczba uzyskana w teście poznawczym decyduje o tym, co państwo może uczynić człowiekowi?

Dlaczego sądy w ogóle posługują się ilorazem inteligencji

Stosowanie ilorazu inteligencji jako progu prawnego nie jest arbitralne. Zdolności poznawcze są rzeczywiście istotne z punktu widzenia winy kryminalnej. Osoba, która nie jest w stanie w pełni pojąć natury i konsekwencji swojego czynu, nie może ponosić za niego pełnej odpowiedzialności. Teologia moralna mówiła to przez wieki, zanim psychologia kliniczna nadała temu nazwę. Akwinata, analizując warunki pełnej dobrowolności czynu wSumie Teologicznej, traktuje niewiedzę i osłabiony rozum jako czynniki zmniejszające lub znoszące poczytalność. [^1] Prawo usiłuje — niezgrabnie — uszanować rzeczywiste rozróżnienie moralne.

Problem jednak polega na tym, że gdy sąd wyznacza granicę na poziomie IQ 70, milcząco przyjmuje założenie, którego do końca nie zbadał. Sugeruje tym samym, że osoba z IQ 71 należy do innej kategorii moralnej niż osoba z IQ 69. Sugeruje ponadto, że osoba z IQ 85, 100 czy 130 utraciła pewną ochronę, którą zachowuje osoba z IQ 68. Jeśli ochrona ta opiera się na zdolnościach poznawczych, logika działa w obu kierunkach. Niższy iloraz inteligencji oznacza większą ochronę. Wyższy — mniejszą.

To osobliwe miejsce, w którym można się znaleźć, jeśli wierzy się, że godność ludzka nie jest funkcją inteligencji.

Co naprawdę głosi tradycja katolicka

Theresa Farnan, filozofka zasiadająca w Komitecie ds. Etyki i Polityki Publicznej Krajowego Katolickiego Partnerstwa na rzecz Osób z Niepełnosprawnością, określiła sprawę Smitha w rozmowie z EWTN News jako „ewidentnie przypadek graniczny" i stwierdziła, że „jest dla niej oczywiste, iż nie był on w stanie pojąć ciężaru swoich zbrodni". Jej spostrzeżenie dotyczy kwestii winy, nie jest zaś obroną samego czynu. To rozróżnienie jest istotne.

Głębsze pytanie, które otwiera komentarz Farnan, brzmi jednak: co stanowi podstawę jej troski o życie Smitha? Czy jest to zbyt niski wynik w teście? Czy też coś uprzedniego wobec testu?

Katolicko-Chrześcijański Meta-Model Osoby, wyrażony w ramach opracowanych przez Vitze'a, Nordlinga i Titusa, lokuje godność ludzką w imago Dei — w osobie stworzonej na obraz i podobieństwo Boże. [^2] Godność ta nie rośnie wraz z ilorazem inteligencji. Nie zwiększa się wraz z wykształceniem, nie maleje wraz z poznawczym osłabieniem związanym z wiekiem ani nie zanika w obliczu poważnej zbrodni. Przynależy ona osobie jako takiej, a nie jej zdolnościom. W tej perspektywie powodem, dla którego nie należy wykonywać wyroku śmierci na Smithie, nie jest to, że uzyskał 71, a nie 85 punktów. Powodem jest to, że jest człowiekiem.

Nie jest to stanowisko łagodne ani sentymentalne. Jest to stanowisko metafizyczne, i ma poważne konsekwencje. Jeśli godność wyprzedza zdolności, to próg IQ zawarty w orzeczeniuAtkinsjest w najlepszym razie przybliżonym wskaźnikiem czegoś, co prawo stara się chronić, nie będąc w stanie wprost tego nazwać. Prawo wskazuje — jakkolwiek niedoskonale — na prawdę, której jego własne ramy nie potrafią w pełni wyrazić.

Problem z posługiwaniem się inteligencją jako miarą

Wyniki testów IQ obarczone są błędem pomiaru. Zależą od warunków przeprowadzania testu, kontekstu kulturowego i historii edukacyjnej osoby badanej. Klinicyści konsekwentnie wskazują, że wyniki te nie ujmują w pełni funkcjonowania adaptacyjnego, regulacji emocjonalnej ani poznania społecznego, które leży u podstaw moralnego podejmowania decyzji. Osoba może uzyskać wynik w okolicach 75 punktów w standaryzowanym teście, a jednocześnie wykazywać się szerokim zakresem zdolności, których test nie obejmuje — i odwrotnie.

Co ważniejsze: jeśli sąd jest gotów chronić przed egzekucją osobę z IQ 69, uznając, że jej ograniczenia poznawcze zmniejszają jej winę, musi też zmierzyć się z tym, co robi, wykonując wyrok śmierci na osobie z IQ 100. Większe zdolności poznawcze tej osoby nie czynią jej życia mniej wartościowym. Mogą zwiększać jej winę za konkretny czyn. Jednak wina i godność to nie to samo, a prawo ryzykuje ich utożsamieniem.

C.S. Lewis, wywodząc swój wywód z naturalnego prawa moralnego, zauważył, że treści stanowiska moralnego i stojących za nim zobowiązań metafizycznych nie można od siebie oddzielić. [^3] Nie można w sposób spójny twierdzić, że życie ludzkie zasługuje na ochronę, jednocześnie opierając tę ochronę na przypadłościowej cesze osoby, która dopuszcza stopniowanie i może zostać utracona. Ochrona albo odnosi się do czegoś, co nie dopuszcza stopniowania, albo jest arbitralna.

Tradycja katolicka głosi, że ochrona ta odnosi się do bytu — konkretnie do bytu osoby stworzonej przez Boga. Tego twierdzenia nie można obalić metodami psychometrii. Jest ono uprzednie wobec wszelkiego pomiaru.

Co z tego wynika dla sposobu rozumowania sądów

Żadne z powyższych rozważań nie wymaga, by sądy całkowicie zrezygnowały z oceny zdolności poznawczych. Zmniejszona poczytalność jest rzeczywiście istotna dla kwestii winy i prawo słusznie traktuje ją poważnie. Osoba, która nie mogła pojąć ciężaru swojego czynu, nie jest tożsama z osobą, która planowała go w pełnym posiadaniu swoich władz. To rozróżnienie ma znaczenie dla sprawiedliwego wymiaru kary.

Jednak spójne ujęcie godności nie może pozwolić, by zdolności poznawcze dźwigały cały ciężar argumentacji. Gdyby tak było, sądy byłyby logicznie zobowiązane do przyznania mniejszej ochrony sprawcy o wysokiej inteligencji niż sprawcy o niższej — nie tylko do wymierzenia surowszej kary za większą winę, ale do traktowania go jako osoby zasługującej na mniejszą ochronę. To wniosek, którego żadna poważna teoria praw nie może zaakceptować.

Bardziej uzasadnione stanowisko głosi, że godność stanowi podstawę ochrony minimalnej, która nie zmienia się wraz z ilorazem inteligencji, podczas gdy zdolności poznawcze pozostają istotne dla odrębnego pytania o to, w jakim stopniu konkretna osoba była winna konkretnego czynu. Sądy stosujące orzeczenieAtkinszmierzają — jakkolwiek niedoskonale — ku temu rozróżnieniu. Sprawa Smitha obnażyła kruchość tej granicy, gdy jedynym dostępnym narzędziem jest wynik testu.

Sformułowanie Farnan — że społeczeństwo nosi „jeszcze bardziej wyraźny" obowiązek „radykalnego opowiedzenia się za życiem" w przypadkach granicznych — wskazuje na logikę ostrożności wynikającą z poważnego traktowania godności. Gdy konsekwencja błędu jest nieodwracalna, a narzędzie pomiaru niedokładne, ciężar dowodu powinien spoczywać na tych, którzy dążą do pozbawienia kogoś życia, a nie na tych, którzy go bronią. Dotyczy to zarówno wyniku IQ równego 68, jak i 88.

Papież Leon XIV powracał wielokrotnie w pierwszych miesiącach swego pontyfikatu do kwestii niedopuszczalności kary śmierci, nawiązując do rewizji Katechizmu z 2018 roku, która uznała karę śmierci za zamach na godność ludzką. Argument nie polega na tym, że skazani mordercy są niewinni. Chodzi o to, że państwo nie posiada prawomocnej władzy do kończenia ludzkiego życia, gdy istnieją inne środki ochronne, i że społeczeństwo traktujące poważnie imago Dei będzie odpowiednio kształtować swoje instytucje.

Orzeczenie w sprawie Smitha nie odpowiedziało na pytanie, czy godność jest określana przez inteligencję. Jednak lata postępowań sądowych potrzebnych do jego wydania oraz wąskość podstawy, na której się opiera, sprawiają, że pytania tego coraz trudniej uniknąć.

Przypisy

[^1]: Św. Tomasz z Akwinu,Summa Contra Gentiles(komentarz), s. 555; por.Suma TeologicznaII-II, q. 64, art. 2–3, o tym, jak grzech i osłabiony rozum wpływają na winę i godność człowieka. [^2]: William Nordling, w: Vitz, P.C., Nordling, W.J. i Titus, C.S.,Katolicko-Chrześcijański Meta-Model Osoby(2020), ss. 449–472: o imago Dei jako podstawie godności ludzkiej niezależnej od zdolności czy dokonań. [^3]: C.S. Lewis,Chrześcijaństwo po prostu, s. 20: o nierozłączności treści moralnej od zobowiązań metafizycznych stanowiących jej podstawę.