Pędzel jako recepta: dlaczego tworzenie ma znaczenie
Coraz więcej badań wskazuje na twórcze zaangażowanie jako „piąty filar zdrowia" — jednak najgłębsze wyjaśnienie tego, dlaczego tworzenie ma znaczenie, sięga daleko poza wskaźniki dobrostanu. Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy, a zdolność do tworzenia jest darem, który należy przyjąć i rozwijać — nie zaś źródłem tożsamości, którą sami sobie budujemy.
Piąty filar, o którym nikt nie mówi
W niedawnym artykule opublikowanym w„The New York Times"przedstawiono argumenty za tym, co niektórzy badacze nazywają „piątym filarem zdrowia" — filarem, który stoi obok snu, odżywiania, ruchu i więzi społecznych, a jednak rzadko pojawia się na jakiejkolwiek liście dobrostanu. Tym filarem jest twórcze zaangażowanie: tworzenie rzeczy rękami i wyobraźnią — czy to poprzez malarstwo, stolarstwo, dzierganie, pisanie, ogrodnictwo, ceramikę, czy muzykę. Badania wskazują, że regularna aktywność twórcza wiąże się z obniżonym poziomem kortyzolu, mniejszą częstością depresji i lęku, lepszą odpornością poznawczą w procesie starzenia się oraz mierzalnym poczuciem celu. A jednak — jak zauważa artykuł w„Timesie"— twórczość jest uporczywie spychana do kategorii rozrywki: luksusu dla tych, którzy mają wolny czas, nie zaś zachowania zdrowotnego wartego zalecania.
Badania te są cenne. Ale same dane nie wyjaśniają, dlaczego twórcze zaangażowanie tak konsekwentnie przynosi ludziom korzyści. Potrzebne jest głębsze ujęcie — takie, które nie wychodzi od wskaźników dobrostanu, lecz od pytania o to, czym w istocie jest człowiek jako osoba.
Zostaliśmy stworzeni, by tworzyć
Pierwszą rzeczą, jaką Pismo Święte mówi nam o Bogu, jest to, że On stwarza.Na początku Bóg stworzył.Pierwszą rzeczą, jaką Pismo Święte mówi nam o człowieku, jest to, że nosimy Jego obraz. Tradycja teologiczna od dawna dostrzega ten związek: jeśli Bóg jest Stwórcą, a my nosimy Jego obraz, to tworzenie jest wpisane w naszą naturę. Średniowieczni teologowie nazywali toimago Deii rozumieli je jako coś czynnego, a nie jedynie ozdobnego. Nie tyleposiadamygodność tak, jak posiadamy dyplom —urzeczywistniamyją, a jednym ze sposobów jej urzeczywistniania jest powoływanie do istnienia czegoś nowego.
Kiedy człowiek siada, by toczyć glinę, układać melodię czy szkicować twarz, dzieje się coś naprawdę twórczego: wizja zrodzona w umyśle sięga przez ciało ku materialnemu światu i pozostawia w nim ślad. Ten łuk — od życia wewnętrznego do zewnętrznej formy — jest tym samym łukiem, którym powstawało wszystko, co ludzie kiedykolwiek zbudowali dobrego. Dlatego praca twórcza u swoich szczytów nie przypomina wyrażania siebie, lecz uczestnictwo — w czymś starszym i większym niż własne „ja".
Jacques Maritain, pisząc o naturze twórczego tworzenia, zauważył, że w akcie twórczym subiektywność artysty i ukryte znaczenia rzeczy zostają odsłonięte jednocześnie: dzieło objawia zarazem twórcę i świat.[^1] Nie jest to jedynie spostrzeżenie estetyczne. Opisuje ono strukturę wpisaną w samą naturę tego aktu — dlatego praca twórcza, wykonywana uczciwie, mniej przypomina wynalazek, a bardziej odkrycie.
Psychologia ma swoje słowo na określenie stanu, który twórcze zaangażowanie wywołuje u swoich szczytów:przepływ (flow).Psycholog Mihaly Csikszentmihalyi opisał go jako stan pochłoniętej, bezwysiłkowej koncentracji, w której samoświadomość ustępuje, a człowiek czuje się w pełni żywy wobec tego, co robi. Z perspektywy teologicznej uderzające jest to, że warunki sprzyjające przepływowi — jasny cel, odpowiednie wyzwanie, pełne zaangażowanie własnych możliwości — są zarazem warunkami prawdziwego powołania. Człowiek w stanie przepływu jest, w realnym sensie, tym, kim jest.
Ciało i umysł zjednoczone w akcie tworzenia
Jednym z cichszych, lecz bardziej znaczących odkryć badań nad twórczością i zdrowiem jest to, jak konsekwentnie angażują one ciało. Artykuł w„Timesie"zwraca uwagę, że wiele z najbardziej korzystnych działań twórczych — ceramika, dzierganie, gra na instrumencie, a nawet gotowanie — jest głęboko cielesnych. Dłonie się poruszają. Oko się kalibruje. Gromadzi się pamięć mięśniowa. Oddech się uspokaja.
Ma to znaczenie, ponieważ zachodnia skłonność do rozdzielania zdrowia psychicznego od fizycznego, albo życia umysłu od życia ciała, kłóci się z tym, czym człowiek naprawdę jest. Osoba jest jednością: nie duszą prowadzącą ciało jak pojazd, lecz żywą całością, w której to, co fizyczne, i to, co duchowe, są nierozłącznie ze sobą splecione. Żal mieszka w piersi. Strach przyspiesza puls. Radość otwiera postawę ciała. Ciało nie jest przeszkodą dla życia wewnętrznego — jest jednym z jego podstawowych języków.
Praca twórcza angażuje tę jedność bezpośrednio. Kobieta dziergająca na drutach nie zajmuje jedynie rąk, podczas gdy myśl błądzi gdzieś indziej; tworzy stan, w którym uwaga, wrażenie, pamięć, wyobraźnia i intencja zbiegają się w jedno. Badania nad poznaniem ucieleśnionym sugerują, że myślenie rękoma — manipulowanie materiałem, rozwiązywanie problemów fizycznych — aktywuje ścieżki poznawcze, które czysto abstrakcyjne myślenie pozostawia uśpionymi. W rękach mieszka mądrość, do której sama głowa nie sięga.
Dla tych, którzy zmagają się z żałobą, traumą lub przewlekłym stresem, ten ucieleśniony wymiar pracy twórczej jest szczególnie ważny. Język bywa bezradny na granicy cierpienia. Sztuka, muzyka i tworzenie często docierają tam, gdzie słowa nie trafiają. Terapie przez sztukę wykazały prawdziwą skuteczność w leczeniu PTSD, depresji i egzystencjalnej dezorientacji towarzyszącej poważnej chorobie. Ciało uczestniczy w uzdrowieniu tak, jak uczestniczy we wszystkim: jako niezastąpiony partner.
Odkrywanie darów, nie konstruowanie sensu
Artykuł w„Timesie"podkreśla, że twórcze zaangażowanie rodzi poczucie celu. To spostrzeżenie, choć ujęte w świeckich kategoriach dobrostanu, otwiera się na coś teologicznie ważnego — a zarazem na coś, co wymaga ostrożności.
Viktor Frankl, psychiatra, który przeżył nazistowskie obozy śmierci i rozwinął logoterapię, twierdził, że podstawową ludzką motywacją jest poszukiwanie sensu, a sens napotykamy przez to, co tworzymy, czego doświadczamy i jak stawiamy czoła nieuchronnemu cierpieniu.[^2] Wiele u Frankla jest prawdziwe i warte przyjęcia. Jednak tradycja katolicka nalega na rozróżnienie, którego on nie zawsze zachowuje: człowiek sensu niekonstruuje.Człowiek gootrzymujeiodkrywa.[^3]Wartość i godność osoby nie są zdobywane przez pracę — twórczą ani żadną inną. Są dane — uprzednio wobec każdego aktu tworzenia, każdego przejawu talentu, każdego ukończonego dzieła. Praca twórcza stanowi dziedzinę, w której człowiek może odkryć i rozwinąć zdolności, które Bóg już w nim złożył. Babcia, która szyje kołdry patchworkowe, nie wytwarza przez nie swojego znaczenia. Urzeczywistnia dar, który był jej własnością, zanim chwyciła igłę, a urzeczywistniając go, uczestniczy w pewnym porządku tworzenia, który odzwierciedla stwórczość Boga, na którego obraz została stworzona.
To rozróżnienie ma znaczenie duszpasterskie. Człowiek, który nie może tworzyć — z powodu niepełnosprawności, choroby lub okoliczności życia — nie traci nic ze swojej godności ani swojego sensu. Człowiek trwający w kontemplacyjnym skupieniu, w cierpliwym cierpieniu, w prostej obecności przy drugim człowieku, jest nie mniej w pełni człowiekiem niż artysta w pracowni. Sens nie zależy od produktywności. Płynie ze źródła bytu osoby, nie z jej wytworów.
Niemniej tradycja
via pulchritudinis— drogi piękna — głosi, że piękno jest prawdziwą drogą ku Bogu, a nie objazdem wokół Niego. Praca twórcza, która rodzi coś prawdziwie pięknego, uczestniczy w tej drodze, choćby najskromniej. Małe powołania mają znaczenie. Księgowa, która w weekendy gra na gitarze, nie tylko odpręża się; dotyka wymiaru siebie, którego jej praca zawodowa nie dosięga, a ten wymiar ma realną wagę duchową.Cnoty w warsztacie
Twórcze zaangażowanie ćwiczy cnoty, których trudno nabyć przez samo rozumowanie. Cierpliwość — gotowość powolnej pracy przez kolejne niepowodzenia ku odległemu celowi — jest wpisana niemal w każde poważne rzemiosło. Początkujący garncarz rzuca dziesiątki mis, które się zapadają, zanim ulepią taką, która utrzyma kształt. Początkujący pisarz produkuje strony słabych zdań, zanim znajdzie jedno mocne. Proces ten ma charakter pedagogiczny: kształci w tolerancji niedoskonałości, gotowości do zaczynania od nowa i pokorze uznania, że mistrzostwo zdobywa się z czasem.
To nie są jedynie umiejętności praktyczne. Cierpliwość i pokora są w tradycji moralnej cnotami fundamentalnymi — dyspozycjami, które czynią człowieka zdolnym do dobrego życia z innymi i z samym sobą. Warsztat, pracownia i ogród są — między innymi — szkołami charakteru.
Wytrwałość mimo twórczej frustracji kształtuje też to, co można by nazwać perspektywą długiego trwania: zdolność do odraczania gratyfikacji, do pracy ku czemuś jeszcze niewidzialnemu, do ufności, że wysiłek jest wart podjęcia, nawet gdy owoce nie są jeszcze widoczne. Jest to forma praktycznej mądrości — nawyk dobrego rozumowania o tym, jakie działania służą prawdziwym dobrom w perspektywie czasu. To ta sama dyspozycja, która podtrzymuje małżeństwo przez trudne lata, człowieka przez długą chorobę albo wspólnotę przez przewlekłą walkę o sprawiedliwość.
Zaproszenia do działania
Wszystko to sugeruje kilka konkretnych zaproszeń, stosownych do tego, gdzie czytelnik znajduje się dziś.
Zacznij od przyzwolenia.
Najczęstszą przeszkodą w twórczym zaangażowaniu jest przekonanie, że brakuje nam talentu. Talent jest w dużej mierze nieistotny dla korzyści zdrowotnych. Ceramika nie musi być godna galerii, żeby obniżyć poziom kortyzolu. Daj sobie przyzwolenie na tworzenie kiepskich rzeczy, bo tworzenie kiepskich rzeczy jest jedyną drogą do tworzenia lepszych — a samo tworzenie jest już celem.Angażuj ciało.
Wybieraj aktywności, które angażują twoje dłonie, oddech, ruch. Gotowanie, ogrodnictwo, gra na instrumencie, rysowanie, taniec, stolarstwo — angażują całą osobę w sposób, jakiego czysto ekranowa twórczość nie oferuje. Fizyczny wymiar jest częścią tego, co sprawia, że korzyść jest realna.Twórz dla kontemplacji, nie dla występu.
Media społecznościowe sprawiają, że kusi nas mierzenie twórczości jej odbiorem. Oprzyj się tej pokusie. Stwórz coś, czym nigdy się nie podzielisz. Pisz w dzienniku, którego nikt nie przeczyta. Szkicuj nieudolnie w notatniku. Kontemplacyjny wymiar pracy twórczej — jakość obecności, którą kształtuje — maleje, gdy do pokoju wkracza lęk przed oceną.Traktuj to jako szafarstwo.
Zdolność do twórczości jest darem — przejawem noszenia obrazu twórczego Boga. Rozwijanie tej zdolności, nawet skromnie i prywatnie, jest formą wdzięczności. W Presence+ wierzymy, że troska o całą osobę — ciało, umysł i ducha — jest aktem wierności Temu, który uczynił nas całymi.Stara recepta, na nowo potwierdzona
„The New York Times" odkrył to, co klasztory, cechy rzemieślnicze i pracownie artystów zawsze wiedziały: tworzenie rzeczy dobrze służy człowiekowi. Badania są naprawdę cenne, a argumenty za twórczym zaangażowaniem jako kwestią zdrowia publicznego zasługują na częste głoszenie. Jednak najgłębsze uzasadnienie tego, dlaczego tworzenie ma znaczenie, sięga dalej niż wskaźnik dobrostanu. Sięga ku obrazowi Boga w człowieku, jedności ciała i duszy oraz cichym darom ukrytym w każdej parze rąk — darom nie przez te ręce uczynionym, lecz czekającym, by zostać w nich odnalezionym.
Przypisy[^1]: Jacques Maritain,Intuicja twórcza w sztuce i poezji
(1953), o jednoczesnym odsłonięciu twórczej podmiotowości i ukrytych znaczeń rzeczy w akcie artystycznego tworzenia.
[^2]: Viktor Frankl,Człowiek w poszukiwaniu sensu(1963), s. 7: sens napotykamy przez to, co tworzymy, czego doświadczamy i jak stawiamy czoła nieuchronnemu cierpieniu. Zob. także Frankl,
Lekarz i dusza(1960), o podstawowym twierdzeniu logoterapii, że wola sensu jest pierwotną ludzką motywacją.[^3]: Vitz, Nordling i Titus,Katolicko-Chrześcijański Meta-Model Osoby(2020), o rozróżnieniu między sensem odkrywanym a konstruowanym: godność ludzka jest uprzednia wobec wszelkiej produktywności i jest przez osobę otrzymywana, nie wytwarzana.
[^3]: Vitz, Nordling, and Titus, A Catholic Christian Meta-Model of the Person (2020), on the distinction between discovered and constructed meaning: human dignity is antecedent to all productivity and is received, not generated, by the person.