Wesołego Dnia Nieciążowego Rodzica! Nowy Jork proponuje nowe określenia dla rodziców w sam raz na Dzień Ojca… Nasz komentarz

Legislatura stanu Nowy Jork uchwaliła ustawę zastępującą słowa „matka" i „ojciec" klinicznymi zamiennikami, takimi jak „rodzic w ciąży" i „rodzic niebędący w ciąży". Biskupi nowojorscy uznali ten krok za drwinę z fundamentów rodziny. Głębsze pytanie — które od dawna stawiają sobie psychologia, antropologia i antropologia katolicka — brzmi: co dzieje się z człowiekiem, gdy język nazywający jego najbardziej formacyjne relacje jest systematycznie usuwany z życia publicznego.

June 12, 20265 min read
Wesołego Dnia Nieciążowego Rodzica! Nowy Jork proponuje nowe określenia dla rodziców w sam raz na Dzień Ojca… Nasz komentarz

Kiedy słowa wymazują role: co oznacza nowojorska ustawa o języku neutralnym płciowo dla tożsamości rodziny i zdrowia psychicznego

Język nie jest neutralny. Nigdy nie był. Każda cywilizacja, która przetrwała, rozumiała na pewnym poziomie, że słowa opisujące najgłębsze więzi ludzkie nie są administracyjnymi wygodami, lecz nośnymi filarami kultury, tożsamości i formacji psychicznej. Kiedy nowojorska legislatura stanowa uchwaliła w czerwcu 2025 roku ustawę Senate Bill S9316, zastępując słowa „matka" i „ojciec" terminami „rodzic gestujący" i „rodzic niegestujący", nie dokonała jedynie aktualizacji urzędowego słownictwa. Wzięła udział w czymś o wiele poważniejszym: stopniowym rozkładzie symbolicznej architektury, przez którą człowiek rozumie, kim jest i skąd pochodzi.

Nowojorska Katolicka Konferencja Stanowa odpowiedziała 10 czerwca memorandum wydanym w imieniu biskupów, nazywając ustawę „upolitycznioną" i „zbędną". Biskupi wyrazili się wprost: „Prawda jest taka, że matki są matkami, a ojcowie są ojcami. Słowa mają znaczenie, a poważne zmiany w języku naszego prawa służą jedynie zatarciu wagi tych ról w naszym społeczeństwie". Wezwali gubernator Kathy Hochul do zawetowania ustawy, ostrzegając, że jej „całościowy skutek będzie drwiną z fundamentów rodziny".

Architektura tożsamości zaczyna się od imion

Psychologia rozwojowa od dawna uznaje, że dzieci nie tyle żyją w rodzinach, ile przez rodziny rozumieją siebie samych. Role matki i ojca nie są wymiennymi kategoriami funkcji opiekuńczych. Stanowią zróżnicowane rzeczywistości relacyjne, które kształtują to, jak dziecko doświadcza ochrony, troski, autorytetu i miłości.

Kiedy prawo przemianowuje „matkę" na „rodzica gestującego", ujmuje człowieka przez pryzmat funkcji biologicznej. Słowo „gestujący" opisuje proces, nie osobę. Macierzyństwo, pojmowane w niemal każdej kulturze w historii ludzkości, jest złożoną rzeczywistością relacji, odpowiedzialności, tożsamości i miłości — rzeczywistością, która zaczyna się od biologii, lecz daleko ją przerasta. Sprowadzenie go do zdarzenia fizjologicznego nie jest precyzją. Jest zubożeniem.

Ta sama logika dotyczy ojcostwa. „Rodzic niegestujący" definiuje ojca wyłącznie przez to, czego nie robi. Ojcostwo — w każdym poważnym ujęciu antropologicznym i psychologicznym — niesie własną, niezastępowalną sygnaturę relacyjną: wprowadzenie dziecka w świat poza diadą, modelowanie autorytetu, który nie jest dominacją, swoisty rodzaj ochrony i wyzwania, jaki zapewnia obecność ojca. Nazywanie tego „niegestowaniem" nie jest neutralne. Jest wymazaniem roli przez negację.

Katolicka rama antropologiczna

Katolickie chrześcijańskie rozumienie osoby głosi, że człowiek jest z istoty relacyjny. Osoba nie jest izolowaną jednostką autonomii, która dopiero wtórnie wchodzi w relacje — osoba jest przez relację konstytuowana. Rodzina nie jest jednym z wielu możliwych stylów życia. Jest pierwszą szkołą człowieczeństwa, pierwszą wspólnotą, w której człowiek uczy się dawać i przyjmować, być poznawanym i poznawać, przynależeć i być odpowiedzialnym.

To nie jest sentyment sekciarzy. Badania nad negatywnymi doświadczeniami z dzieciństwa konsekwentnie wskazują na niestabilność rodziny i nieobecność figur rodzicielskich jako jedne z najistotniejszych czynników prognozujących długotrwałe trudności psychiczne. Symboliczne role matki i ojca nie są ozdobami kultury. Są koniecznościami psychicznymi. Usunięcie ich z języka publicznego nie sprawia, że rodziny stają się bardziej równe. Sprawia, że psychologiczną i społeczną rzeczywistość rodziny trudniej pomyśleć, trudniej opisać, a zatem trudniej jej wspierać.

Język, prawo i wyobraźnia społeczna

Prawa nie tylko regulują zachowania. Kształtują kategorie, przez które społeczeństwo rozumie siebie samego. Biskupi zauważyli, że ustawa obejmuje rozległe obszary prawa nowojorskiego, w tym ustawę o sądzie rodzinnym, przepisy dotyczące stosunków rodzinnych, prawo pomocy społecznej, regulacje alimentacyjne oraz prawo oświatowe. Nie jest to wąska korekta techniczna. Jest to wszechstronna reorientacja sposobu, w jaki państwo mówi o najgłębszej wspólnocie ludzkiej.

Biskupi wyrazili wyraźne zaniepokojenie: każdy z tych kroków, rozpatrywany łącznie, grozi sprowadzeniem kobiet i dzieci do kategorii instrumentalnych — do naczyń, do towarów — zamiast potwierdzać ich nieredukowalną godność jako osób. Zredukowanie macierzyństwa do gestacji nie jest wyzwoleniem od biologii. Jest narzuceniem czysto biologicznej ramy na doświadczenie, które przerasta biologię na każdym poziomie.

Perspektywa na przyszłość

Biskupi Nowego Jorku zakończyli wezwaniem do uświadomienia sobie, co jest stawką: „Musimy zawrócić z tej drogi i uznać znaczenie zarówno matek, jak i ojców oraz dążyć do zmian, które naprawdę wspierają kobiety i rodziny". To nie jest nostalgia. To naleganie, by kategorie, przez które człowiek rozumie swoje najbardziej formacyjne relacje, były chronione przed redukcją i wymazaniem.

Pytanie o to, jak społeczeństwo nazywa więzi konstytuujące osoby — jak czci role kształtujące tożsamość i chroni symboliczne bogactwo życia rodzinnego — jest ostatecznie pytaniem o to, jakich ludzi dana kultura zamierza kształtować. Cywilizacja, która nie potrafi nazwać swoich matek i ojców, będzie zmagać się z tym, by w ogóle nią pozostać. Katolickie rozumienie osoby, zakorzenione w przekonaniu, że każdy człowiek jest stworzony do relacji, miłości i transcendencji, oferuje ramy, by widzieć jasno, nazywać prawdziwie i wspierać ludzki rozkwit w całej jego złożoności.

PS „Rodzic nr 1 niegestujący" niezbyt dobrze wygląda na kubku… ani na spinaczu do krawata — bez względu na to, jak chwytliwe może być to sformułowanie.