Rozum bez korzeni: co kryzys oświecenia mówi o nim samym

„Migocące Oświecenie" Eliane Glaser podejmuje obronę rozumu przed atakami zarówno z lewej, jak i z prawej strony — i napotyka paradoks, którego nie potrafi do końca rozwiązać. Katolicka tradycja intelektualna, zwłaszcza nurt tomistyczny biegnący od Akwinaty przez Maritaina po Cornelia Fabra, wskazuje dlaczego: rozum odcięty od bytu nie jest w stanie długo sam siebie obronić.

May 29, 20267 min read

Eksperyment w ciemnym pokoju

Na obrazie Josepha Wrighta of DerbyEksperyment z ptakiem w pompie próżniowej (1768) biała kakadu umiera w szklanym naczyniu, podczas gdy filozof przyrody obsługuje pompę, a rodzina przygląda się. Na niektórych twarzach maluje się zdumienie. Jedno dziecko chowa twarz w płaszcz ojca. Wright namalował tę scenę w niemal całkowitej ciemności, oświetloną jedynie świecą, którą eksperymentator trzyma między sobą a ptakiem.

Eliane Glaser otwiera swój esej „Migocące Oświecenie" właśnie tym obrazem — i wybór jest trafny. Autoportretem Oświecenia jest światło —Aufklärung,lumières,illuminismo — a jednak Wright uchwycił moment, w którym to światło zależy całkowicie od ręki eksperymentatora. Zgaś świecę, a ptak umiera w ciemności. Teza Glaser brzmi, że krytycy Oświecenia — od postmodernistycznej lewicy po nacjonalistyczną prawicę — chwytają za tę właśnie świecę. Jej celem jest ocalenie rozumu zarówno przed samozwańczymi obrońcami, jak i przed napastnikami.

Co Glaser ujmuje trafnie

Główny zarzut Glaser polega na tym, że rozum oświeceniowy został skarykaturyzowany dwukrotnie: najpierw przez krytyków postmodernistycznych, którzy sprowadzili go do przykrywki dla władzy kolonialnej, a następnie przez reaktywnych populistów, którzy obwiniali go za „globalistyczne" wykorzenienie. Oba ataki trafiają w zniekształcony cel. Rzeczywiste Oświecenie było pluralistyczne, pełne sporów i nierzadko samokrytyczne. Voltaire nie był Condorcetem. Hume nie był d'Holbachem.

Ma też rację, że odwrót od rozumu pociąga za sobą konkretne ofiary. Gdy instytucje zdrowia publicznego straciły wiarygodność w czasie pandemii, ludzie umierali na choroby, którym można było zapobiec — ponieważ instytucjonalna infrastruktura eksperckiego świadectwa została podkopana przez dziesięciolecia epistemologicznego relatywizmu. Gdy sądy ulegają najgłośniejszemu głosowi zamiast najlepiej udokumentowanemu argumentowi, jako pierwsi tracą ubodzy i bezbronni. Glaser nazywa te koszty, a ich nazwanie jest konieczne.

Gdzie argumentacja się zatrzymuje

Jednak „Migocące Oświecenie" dochodzi do punktu, w którym obrona rozumu nie jest w stanie się domknąć. Glaser chce utrzymać, że rozum jest wartościowy, że jest zagrożony i że trzeba go bronić — ale pracuje w ramach tradycji, która uczyniła filozoficznie kłopotliwym wyjaśnienie,dlaczego rozum jest wiążący. Jeśli wartości są ostatecznie kwestią preferencji, jeśli nie istnieje porządek normatywny uprzedni wobec ludzkiej konstrukcji, to obrona rozumu jest tylko jedną preferencją współzawodniczącą z innymi. Świeca migocze, bo knot został przycięty.

Dominujące ruchy epistemologiczne Oświecenia — odrzucenie przyczyn celowych, ograniczenie metafizyki, redukcja dobra do tego, co użyteczne lub uzgodnione — były dokładnie tymi ruchami, które utrudniły ugruntowanie rozumu. Kant dostrzegł część problemu i próbował go rozwiązać, fundując racjonalność w strukturze podmiotu. Lecz rozum, który czerpie swój autorytet wyłącznie z prawodawstwa samego podmiotu, z trudem wyjaśnia, dlaczego jakikolwiek konkretny podmiot miałby mu się poddać.

Maritain ujął problem strukturalny wprost: rozum nie jest systemem, nie jestartefactum; jest duchowym organizmem[^5]. Rozum nie jest narzędziem, które osoba ludzka wynalazła i może dowolnie przerabiać. Jest wyrazem tego, czym osoba już jest — bytem ukonstytuowanym przez uprzedni akt istnienia, który nie jest jej własnym dziełem.

Actus essendi a problem ugruntowania

Dla Akwinaty zdolność intelektu do poznawania bytu nie jest przypadkową cechą jednego momentu kulturowego. Wynika ona z tego, czym jest osoba ludzka: złożeniem aktu i możności, którego władza intelektualna jest ukierunkowana na byt jako taki. Akt istnienia —actus essendi — jest uprzedni wobec każdej poszczególnej istoty i to on sprawia, że otwartość intelektu na rzeczywistość jest w ogóle możliwa. Norris Clarke odczytał to jako korektę wobec skłonności filozofii współczesnej do traktowania istnienia jedynie jako nagiego faktu, że coś akurat się tu znajduje[^1].

Cornelio Fabro rozwinął ten sam wątek poprzez doktrynę partycypacji. Powiedzieć, że stworzeniauczestniczą w bycie, to powiedzieć, że ich akt istnienia jest otrzymany — nie wytwarzają własnej zrozumiałości z siebie samych[^2]. Gdyby ludzkie poznanie było całkowicie samowystarczalne, byłoby lustrem wpatrzonym w siebie. Partycypacja jest tym, co otwiera lustro na zewnątrz.

Glaser nie może wykonać tego ruchu, ponieważ wymaga on uznania, że byt ma strukturę uprzednią wobec ludzkiego rozumu i dla niego normatywną — strukturę, która nie jest wytworem negocjacji społecznych. Gdy Oświecenie odcięło rozum od jego metafizycznego ugruntowania, jedyne dostępne obrony stały się pragmatyczne (rozum działa lepiej niż alternatywy) lub proceduralne (rozumem nazywamy metodę, na którą się zgodziliśmy w celu rozstrzygania sporów). Obie są podatne na ten sam zarzut: zakładają to, co powinny udowodnić. Obrona pragmatyczna prowokuje pytanie: działa dla kogo, ku jakiemu celowi? Obrona proceduralna prowokuje pytanie: kto się zgodził i dlaczego ta zgoda miałaby mnie obowiązywać?

Współczesne ujęcie tomistyczne pomaga wyjaśnić, o co toczy się gra. Zdolność poznawania bytów poprzez ich formy zależy od tego, czy intelekt jest rzeczywiście ukierunkowany na rzeczywistość, której sam nie wytwarza[^3]. Tym, czego epistemologia oświeceniowa nie potrafiła pomieścić, było właśnie to: przekonanie, że świat jest już ustrukturyzowany w sposób, za którym umysł może podążać — nie dlatego, że umysł rzutuje tę strukturę na chaotyczną materię, lecz dlatego, że zarówno umysł, jak i świat czerpią swą zrozumiałość z tego samego źródła. Mówiąc słowami Ferdinanda Ulricha, intelekt odcięty od aktu bytu, który go podtrzymuje, zaczyna traktować własne operacje jako samowystarczalne[^4]. Gdy rozum zapomina, że otrzymuje swoje światło, zamiast je wytwarzać, staje się podatny na tę właśnie instrumentalizację, której obawia się Glaser: zaprzęgnięty do władzy, naginany do ideologii, sprowadzony do kalkulacji.

Jak wygląda ugruntowana obrona

Nic z tego nie oznacza, że praktyczne osiągnięcia Oświecenia przepadają. Rozwój metody eksperymentalnej, sformułowanie praw podmiotowych, upowszechnienie piśmienności i debaty publicznej — to rzeczywiste dobra i katolicka tradycja intelektualna nigdy nie twierdziła inaczej. Twierdzi natomiast, że dobra te nie są w stanie się utrzymać na fundamentach filozoficznych, które Oświecenie zwykle dla nich oferowało.

Godność ludzka jest roszczeniem, które Oświecenie chciało uczynić uniwersalnym. Kantowska godność jest racjonalnie rygorystyczna, ale opiera się na metafizyce racjonalnego podmiotu, której sam Kant nie był w stanie do końca obronić. Godność utylitarystyczna ma tendencję do ulatniania się, ilekroć rachunek wskazuje w przeciwnym kierunku. Kontrpropozycja Maritaina — że godność wynika z istnienia osoby jako obrazu Boga, uprzednio wobec jakiegokolwiek uznania społecznego — jest mniej skromna, ale bardziej trwała[^5].

Esej Glaser kończy się apelem o odnowę instytucji oświeceniowych. Sądy, uniwersytety, wolna prasa, czasopisma naukowe — warto ich bronić. Ale obrona nie wytrzyma, jeśli oprze się jedynie na twierdzeniu, że instytucje te dotychczas działały w miarę dobrze. Działały, ponieważ odziedziczyły — i przez długi czas żyły z kapitału — głębszego ujęcia ludzkiego poznania i ludzkiej wartości. To ujęcie nie powstało w XVIII wieku. Było już obecne u Akwinaty, zachowane i rozwijane w tradycji, którą Oświecenie częściowo odrzuciło, a częściowo zapomniało.

Kakadu z obrazu Wrighta przeżywała niektóre sesje — eksperymentator mógł z powrotem wpuścić powietrze. Pytanie, które esej Glaser stawia, choć nie do końca na nie odpowiada, brzmi: czy rozum jest w stanie znów oddychać, gdy metafizyczne powietrze zostało wypompowane.

Przypisy

[^1]: Norris Clarke, „The Integration of Person" — o tomistycznymactus essendi jako korekcie wobec współczesnego rozumienia istnienia jako nagiej obecności.

[^2]: Mitchell, t. 2, „Being and Participation in Cornelio Fabro".

[^3]: Michael Gorman,A Contemporary Introduction to Thomistic Metaphysics.

[^4]: Ferdinand Ulrich,Homo Abyssus — „intelekt, odcięty od aktu bytu, traktuje własne operacje jako samowystarczalne".

[^5]: Jacques Maritain,Stopnie wiedzy — „to nie jest system, nie jest artefactum, to duchowy organizm".

<p style="font-style:italic;">Nota: Poglądy i treść tego wpisu należą do autora. Przy redakcji gramatycznej i stylistycznej korzystano ze wsparcia AI.</p>