Radość, która przetrwa wszystko: czego św. Franciszek uczy nas o odporności ducha i godności osoby ludzkiej
Święty Franciszek z Asyżu nie upatrywał radości w sprzyjających okolicznościach, duchowych pocieszeniach ani nawet w owocach apostolatu. Jego wizja prawdziwej radości, zakorzeniona w Krzyżu i bezgranicznym zawierzeniu Bogu, stanowi głębokie źródło dla rozumu ludzkiej odporności przez pryzmat antropologii katolickiej.

Radość, która przetrwa wszystko: czego święty Franciszek uczy nas o odporności i osobie ludzkiej
W tradycji franciszkańskiej istnieje pewna słynna wymiana słów, która cieszy się o wiele mniejszą sławą niż kazanie do ptaków. Franciszek z Asyżu, wędrując zimową drogą z bratem Leonem, zaczyna wyliczać, czym prawdziwa radość nie jest. Nie jest nią wiedza – powiada. Nie jest nią nawracanie narodów. Nie jest nią dar uzdrawiania ani proroctwa. Gdy zaś obaj przybywają zziębnięci i wyczerpani przed drzwi klasztoru, tylko po to, by ich odpędzono, zelżono i pozostawiono na stojąco w śniegu, Franciszek mówi Leonowi: to jest właśnie prawdziwa radość.
Ta opowieść, zaczerpnięta zKwiatków świętego Franciszka,nie jest ciekawostką z dziejów średniowiecznej pobożności. Jest zwięzłym argumentem antropologicznym dotyczącym natury osoby ludzkiej i tego, co naprawdę podtrzymuje jej dobrostан w chwilach próby. Franciszek, nauczając o prawdziwej radości, nie opisuje uczucia. Opisuje strukturę.
Radość jako właściwość strukturalna, nie nastrój
Współczesna psychologia pozytywna rozróżnia dobrostan hedoniczny — przyjemność, nieobecność negatywnych przeżyć — od dobrostanu eudajmonicznego, który dotyczy sensu, cnoty i spójnego celu nawet pośród trudności. Pacjenci wykazujący wysoki poziom satysfakcji hedonicznej, lecz niski poziom funkcjonowania eudajmonicznego, zazwyczaj cechują się kruchą odpornością psychiczną — ich dobrostan załamuje się, gdy okoliczności się pogarszają. Wysokie nastawienie eudajmoniczne koreluje natomiast z elastycznością psychologiczną stanowiącą fundament prawdziwej odporności.
To, co opisuje Franciszek, wykracza nawet poza tę kategorię. Twierdzi on, że cierpienie przyjęte z określoną dyspozycją wewnętrzną staje się właśnie tą chwilą, w której objawia się coś istotnego w osobie ludzkiej. Krzyż, w jego ujęciu, nie jest symbolem wytrwania. Jest językiem, przez który staje się czytelny najgłębszy wymiar ludzkiej radości.
Wskazuje to na to, co spójnie wykazują badania nad wzrostem potraumatycznym — rozwijane przez Richarda Tedeschiego i Lawrence'a Calhouna w latach dziewięćdziesiątych XX wieku: pewna część osób nie tylko dochodzi do siebie po doświadczeniach trudnych, ale po najgorszych przeżyciach swojego życia zgłasza poszerzone zdolności do doceniania życia, głębszych relacji i poczucia sensu egzystencjalnego. Coś w strukturze określonych światopoglądów pozwala, by przeciwności losu stawały się twórcze, a nie jedynie niszczące.
Katolicki meta-model i architektura odporności
Presence+ podchodzi do kwestii ludzkiego rozkwitu przez pryzmat Katolickiego Chrześcijańskiego Meta-Modelu Osoby — odrębnego twierdzenia ontologicznego, że osoba ludzka jest jednolitą całością ciała, duszy i ducha, stworzoną do relacji i ukierunkowaną na dobro przekraczające kategorie psychologiczne. Cierpienie, w ramach tego modelu, nie jest problemem do wyeliminowania, lecz doświadczeniem, które należy zintegrować w szerszym układzie teleologicznym.
Franciszek rozumiał tę architekturę intuicyjnie. Nie twierdzi, że nędza jest radością ani że cierpienie nie boli. Wskazuje konkretny akt wewnętrzny — przyjmowanie tego, co przychodzi, z cierpliwością, bez użalania się nad sobą, w zjednoczeniu z cierpieniem Chrystusa — i lokuje radość w wierności temu aktowi, nie zaś w uldze, która po nim następuje. Nie jest to masochizm ani zaprzeczenie. Jest to teoria sprawczości, która odmawia uzależnienia wewnętrznego stanu osoby od zewnętrznych okoliczności.
Jednym z centralnych wyzwań w pracy klinicznej z osobami przewlekle chorymi, w żałobie i po traumie jest właśnie przekonanie pacjenta, że jego dobrostan zależy całkowicie od zmiany okoliczności, która może nigdy nie nadejść. Gdy ramy terapeutyczne są w stanie pomieścić możliwość, że przemiana wewnętrzna jest realna i dostępna niezależnie od zewnętrznego rozwiązania sytuacji, otwiera się nowe terytorium kliniczne.
To, co Franciszek wnosi do rozmowy terapeutycznej
Podejścia poznawczo-behawioralne opierają się na założeniu, że osoby mogą nauczyć się korygować dysfunkcjonalne wzorce. Terapia akceptacji i zaangażowania zakłada istnienie jaźni zdolnej do utrzymywania trudnych doświadczeń z elastycznością. Terapia narracyjna przyjmuje, że opowieści o sobie samym można przepisać na nowo. Każda z tych koncepcji formułuje twierdzenie o architekturze osoby, które współbrzmi z katolicką tradycją antropologiczną.
Franciszek dodaje coś, czego te koncepcje nie zawsze dostarczają: spójne wyjaśnienie, dlaczego ta praca ma znaczenie i do czego ostatecznie przeznaczona jest osoba ludzka. Badania nad poszukiwaniem sensu spójnie wykazują, że klienci posiadający transcendentny system znaczeń — ramy sytuujące sens ich życia w rzeczywistości większej niż osobisty sukces — wykazują wyższą odporność, niższy wskaźnik powikłanej żałoby i większą zdolność do wzrostu potraumatycznego. Przykryty śniegiem brat Franciszka nie akceptuje bezsensowenego bólu. Praktykuje on trwanie w zgodzie z opowieścią, której ufa, nawet gdy zmysłowe doświadczenie sugeruje opuszczenie.
Dobra nowina jako ćwiczenie postrzegania
Franciszek nie tylko nauczał metody przetrwania przeciwności. Kształtował sposób postrzegania codziennego życia, który przygotowywał człowieka na spotkanie z trudnościami, gdy te nadchodziły. Pieśń słoneczna, napisana pod koniec jego życia, gdy był już niemal niewidomy i cierpiał fizycznie, nie jest wymuszonego optymizmem. Jest owocem wyćwiczonego spojrzenia — uważności na rzeczywistość, która w rzeczach stworzonych dostrzega prawdziwe dobro wskazujące poza siebie.
Jest to zdyscyplinowana praktyka uważności na prawdziwe dobra, które zawsze współistnieją z prawdziwymi trudnościami. Badania potwierdzają, że trening uwagi ukierunkowanej na pozytywne doświadczenia przynosi mierzalne zmiany w regulacji emocji, elastyczności poznawczej i zaufaniu społecznym. Umiejętność dostrzegania tego, co dobre, jest sprawnością posiadającą neuronalne korelaty i kliniczne efekty.
Wizja warta przyjęcia
Opowieść o zimowej drodze kończy się słowami, którymi Franciszek zwraca się do Leona: zapisz to dobrze — doskonała radość polega na znoszeniu wszystkiego dla miłości Chrystusa. Radość nie jest nagrodą czekającą na końcu cierpienia. Jest wpleciona w sam akt wiernej wytrwałości — dostępna już teraz, niezależnie od wyniku.
Dla katolickich pracowników zdrowia psychicznego i dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, dlaczego niektórzy ludzie rozkwitają w okolicznościach, które innych łamią, wizja ta zasługuje na poważne rozważenie. Jest to twierdzenie antropologiczne o głębi i odporności osoby ludzkiej, zakorzenione w wiekach obserwacji i coraz bardziej potwierdzane przez empiryczne narzędzia psychologii pozytywnej i badań nad traumą.
Franciszek stojący w śniegu i nazywający to radością ukazuje ostateczny kres ludzkiej wolności: zdolność do trwania, nawet w najgorszej chwili, ukierunkowanego na dobro, którego nikt nie może odebrać.
Tą drogą chodzono już wcześniej. Pytanie brzmi, czy mapy pozostawione przez tych wędrowców są odczytywane.
Oryginalny komentarz „What St. Francis Said True Joy Really Is" ukazał się na łamach National Catholic Register i można go przeczytać na stronie ncregister.com.