Czego para-terapia AI nie może dać: uzdrawiająca obecność

Badanie przeprowadzone przez Harvard Business Review wykazało, że „terapia i towarzystwo" to najczęstsze zastosowanie generatywnej sztucznej inteligencji – już drugi rok z rzędu. Pytanie nie brzmi, czy chatboty AI mogą poprawić nastrój – czasem rzeczywiście mogą – lecz czy taka pomoc jest tym samym co terapia i co tracimy, gdy przestajemy dostrzegać różnicę. Katolicka antropologia chrześcijańska ma w tej kwestii coś precyzyjnego do powiedzenia.

June 10, 20265 min read

Ankieta Harvard Business Review obejmująca blisko 50 000 postów w mediach społecznościowych potwierdziła — już drugi rok z rzędu — że „terapia i towarzystwo" to najczęstsze zastosowanie generatywnej sztucznej inteligencji. Badanie z 2026 roku wykazało, że niemal co piąty amerykański nastolatek i młody dorosły korzysta z chatbotów AI w celu uzyskania pomocy w zakresie zdrowia psychicznego — a blisko dwie trzecie z nich nie powiedziało o tym nikomu (McBain i in., 2026). Łącznie wyniki te opisują ogromną, w znacznej mierze ukrytą zmianę w tym, gdzie ludzie szukają pomocy w swoim cierpieniu.

Psychiatra Marlynn Wei zaproponowała termin „paraterapia" na określenie tego zjawiska — emocjonalnego zaangażowania z AI, w którym użytkownicy traktują model jak terapeutę. Wei zauważa, że paraterapia może w niektórych przypadkach rzeczywiście łagodzić objawy depresji. Problem polega na tym, że brakuje jej „klinicznej infrastruktury, stabilnej ramy terapeutycznej, świadomej zgody i granic etycznych, które zapewniają bezpieczeństwo i skuteczność psychoterapii" (Wei, 2026). To obserwacja kliniczna. Kryje się jednak pod nią warstwa antropologiczna, której regulacyjne ujęcie problemu nie jest w stanie dosięgnąć.

Człowiek, który potrzebuje być poznany

Antropologia katolicko-chrześcijańska, rozwinięta przez Vitza, Nordlinga i Titusa w dzieleKatolicko-Chrześcijański Meta-Model Osoby(2020), głosi, że osoba ludzka jest jednością ciała, duszy i ducha, ukierunkowaną ku prawdziwej relacji. Osoba jest konstytutywnie relacyjna — stworzona do spotkania, nie tylko do wymiany informacji. Zmiana terapeutyczna, w tym ujęciu, angażuje to, co Akwinata nazywał namiętnościami duszy. Gdy człowiek doświadcza zerwania relacji z ludzkim terapeutą i odkrywa, że relacja ta może przetrwać rozczarowanie, dzieje się coś na poziomie duszy pożądawczej, czego żaden model językowy nie jest w stanie odtworzyć. AI nie zawiedzie cię tak, jak może zawieść człowiek — i jest to w istocie jej ograniczenie.

Wei formułuje tę samą myśl na płaszczyźnie klinicznej: „doświadczenie poruszania się w granicach relacji, tarcie wynikające z zerwania i naprawy więzi oraz emocjonalne przepracowanie takiego rozczarowania z innym człowiekiem otwiera wyjątkową drogę do uzdrowienia" (Wei, 2026). Model wytrenowany na tekstach nie może zostać zraniony twoim gniewem, nie może wybrać pozostania, gdy odejście byłoby łatwiejsze, nie może trwać przy tobie w milczeniu i nadawać temu milczeniu sensu. To, co oferuje, to responsywność bez obecności. Prawdziwa obecność wymaga osoby.

Przywiązanie i zmysł kogitacyjny

Zmysł kogitacyjny w psychologii tomistycznej to władza, dzięki której osoba ludzka postrzega konkrety jako dobre lub szkodliwe, integrując poznanie zmysłowe i rozumowe. Gdy historia przywiązania człowieka naznaczona była zaniedbaniem lub niekonsekwencją, zmysł kogitacyjny uczy się odczytywać sygnały relacyjne w sposób zniekształcony.

Paraterapeutyczna relacja z AI nie jest w stanie przeprogramować zmysłu kogitacyjnego, ponieważ nie oferuje warunków, w których takie przeprogramowanie może zajść: autentycznej nieprzewidywalności, autentycznej stawki, autentycznej inności. AI jest zawsze dostępna, zawsze cierpliwa, zawsze konsekwentna. Dla kogoś, kogo rana polega właśnie na tym, że prawdziwe relacje nie były ani cierpliwe, ani konsekwentne, doskonałość AI może przynosić ulgę. Nie może jednak działać naprawczo — ponieważ po drugiej stronie nie ma układu nerwowego, nie zachodzi żadna koregulacja, jest jedynie jej symulacja.

Nie jest to argument przeciwko narzędziom AI w kontekście zdrowia psychicznego. Psychoedukacja, monitorowanie nawyków, podpowiedzi poznawcze — istnieją rzeczywiście pomocnicze zastosowania. Problem, który identyfikuje Wei, polega na kolonizacji samej roli terapeutycznej przez system, który nigdy niczego od ciebie nie będzie potrzebował i nie może zostać zmieniony przez to, że cię pozna.

Czy coś jest lepsze niż nic?

Wei przyznaje, że stale powraca pewien argument: czy coś nie jest lepsze niż nic? Gdy 25 procent dorosłych Amerykanów zwraca się do AI po wsparcie emocjonalne, a system ochrony zdrowia psychicznego nie jest w stanie zaspokoić tego zapotrzebowania, pytanie jest zasadne.

Tradycja katolicka odróżnia dobra bliskie od dóbr ostatecznych, to, co łagodzi cierpienie tymczasowo, od tego, co sięga jego źródła. Odpowiedź na pytanie „czy coś jest lepsze niż nic?" brzmi: to zależy od tego, czy owo „coś" zamyka drogę do „niczego", czy jedynie ją odracza. Jeśli paraterapia łagodzi cierpienie na tyle, że człowiek nigdy nie podejmuje prawdziwego spotkania terapeutycznego — ani prawdziwej wspólnoty, życia sakramentalnego, prawdziwej przyjaźni — to nie jest mostem, lecz obejściem.

Przedwczesne pocieszenie — pojawiające się zanim cierpienie zdąży wykonać swoje dzieło — może zahamować formację, zamiast jej sprzyjać. Paraterapia jest strukturalnie przedwczesnym pocieszeniem. Jest dostępna o drugiej w nocy, nieskończenie cierpliwa, nigdy niezmęczona. Wychodzi naprzeciw użytkownikowi tam, gdzie jest, i nie wzywa go do pójścia dalej. Na tym polega jej atrakcyjność — i dla wielu użytkowników właśnie dlatego okaże się ona niewystarczająca.

Czego wymaga obecność

Vitz, Nordling i Titus osadzają wzrost moralny i psychologiczny w łuku: Stworzenie–Upadek–Odkupienie. Stan odkupienia nie jest osiągany przez znalezienie bardziej wyrafinowanej metody samozarządzania. Osiąga się go przez spotkanie — z Bogiem, z innymi, z własną historią dzierżoną wewnątrz relacji zdolnej ją udźwignąć.

Paraterapia nie jest w stanie udźwignąć twojej historii. Może ją odzwierciedlić, porządkować, a nawet proponować jej interpretacje. Nie może jednak zostać przez nią zmieniona. Jednym z odkryć człowieka poddanego prawdziwej formacji terapeutycznej lub duchowej jest to, że bycie naprawdę przyjętym — przez kogoś, kto ma własne rany i ograniczenia, a mimo to wybiera pozostanie — nie jest wstępem do uzdrowienia. Ono samo jest uzdrowieniem.

Dane McBaina — 92 procent nastoletnich użytkowników uważa rady AI za pomocne, a blisko dwie trzecie ukrywa to przed wszystkimi — sugerują, że ludzie desperacko pragną prawdziwej obecności i znaleźli substytut łatwiej dostępny i łatwiejszy do ukrycia. Zadaniem tych, którzy pracują w dziedzinie formacji, duszpasterstwa i praktyki klinicznej, nie jest potępianie substytutu, lecz uczynienie prawdziwej rzeczy bardziej dostępną oraz uczciwe mówienie o tym, dlaczego ta różnica ma znaczenie.

Literatura

McBain, R. K., Cantor, J. H., Breslau, J., i in. (2026). AI chatbot use and disclosure for mental health among US adolescents and young adults.JAMA Pediatrics. Opublikowano online 1 czerwca 2026. https://doi.org/10.1001/jamapediatrics.2026.2015

Vitz, P. C., Nordling, W. J., & Titus, C. S. (2020).A Catholic Christian meta-model of the person: Integration of psychology and mental health counseling with a Christian anthropology. Divine Mercy University Press.

Wei, M. (2026, 8 czerwca). The dilution of therapy with 'AI para-therapy.'Psychology Today. https://www.psychologytoday.com/us/blog/urban-survival/202606/the-dilution-of-therapy-with-ai-para-therapy